Bergamo i Mediolan w 5 dni

Bergamo

Bergamo kojarzy się przede wszystkim z lotniskiem obsługującym tanie linie lotnicze oraz miejscem tranzytowym do stolicy Lombardii – Mediolanu. My jednak postanowiliśmy zweryfikować informacje, że jest ono uroczym i ciekawym miasteczkiem, dlatego też zatrzymaliśmy się w nim na jeden dzień. Po przylocie i złożeniu bagaży w wynajętym apartamencie ruszyliśmy na zwiedzanie. Pomimo iż Bergamo nie jest specjalnie dużą miejscowością, przemieszczaliśmy się transportem publicznym (autobus A1 + kolejka Funicorale – cena biletu 24 godzinnego to 5 Euro).

Najciekawszą i najbardziej atrakcyjną częścią Bergamo jest Citta Alta „miasto górne”, które otacza 5 km Wenecki Mure Bergamo. Jego centralny punkt to plac miejski Piazza Vecchina, przy którym znajduje się Pallazo della Ragiane (jeden z najstarszych włoskich publicznych pałaców) oraz Pallazo Nuovo, w której swą siedzibę ma biblioteka miejska imienia Angelo Mai. Z Piazaza Vecchi skierowaliśmy się w uznawaną za jedną z najważniejszych arterii średniowiecznej części miasta wąską uliczkę Via Colleoni, przy której znajdują się liczne sklepiki z pamiątkami, specjałami kulinarnymi oraz typowo włoskimi kawiarniami.

Polecamy również odwiedzić liczne kościoły, w których możemy podziwiać dzieła sztuki średniowiecza, baroku, renesansu, ale również sztukę współczesną np. w Kościele Chiesa di San Pancrazio natknęliśmy się na wystawę szopek bożonarodzeniowych, które nas bardzo urzekły, natomiast Bazylika Santa Maria Magionne jest tak imponująca z zewnątrz, że nie sposób nie wejść do środka i nie zachwycić się bogatym wnętrzem.

Największym wzniesieniem Bergamo jest szczyt San Viggilio, na którym znajduje się twierdza La Rocca, z której można podziwiać przepiękne widoki. Citta Alta to prawdziwy raj dla miłośników pieszych wędrówek. Kręte, wąskie, najczęściej brukowane uliczki są bardzo urokliwe i wzbudzają estymę nawet wśród początkujących podróżników.

Citta Bassa (dolne miasto) nie sposób ominąć w drodze do Citta Alta, przemieszczając się z lotniska do centrum. Z przystanku autobusowego przy dworcu kolejowym ruszamy pieszo Vialle Papa Giovannii XXIII, gdzie po chwili natrafiamy na jarmark świąteczny, w którym królują typowo włoskie specjały takie jak lukrowane owoce, marcepanowe słodkości, różnego rodzaje sery czy też tradycyjne salami. Wstępu na jarmark broni legendarny Arlekin, który co prawda swe pochodzenie zawdzięcza niedalekim górom, jednak skutecznie broni tego skrawka Lombardii. Idąc dalej trafiamy na Piazza Vittorio Veneto, przy którym wznosi się XVIII-wieczny kościół Santa Maria Immacolota. Po jego prawej stronie przez przypadek ujawniamy Teatro Donizetti (głównie przez obecność w nim włoskiej gwiazdy Federico Mutti (?), którego ochronę stanowiło co najmniej połowa służb bezpieczeństwa w Bergamo, łącznie z policją miejscową, karabinieri, żandarmami oraz prywatnymi ochroniarzami).

Arlekin Bergamo

Dla osób szukających typowych sklepów spożywczych mamy złą wiadomość, jest ich bardzo mało i są starannie poukrywane; nam udało się zlokalizować Carrefure Express w rejonie Piazza Vittorio Veneto w ciągu sklepów o zupełnie innym przeznaczeniu :-). Kierując się w stronę Citta Alta tym razem ulicą Via Vitta Emanuela II możemy zaobserwować średniowieczne fortyfikacje z wieżą miejską na Plazzia Vecchi oraz wieżami kościelnymi Bazyliki Santa Maria Maggione. Po chwili ukazuje nam się stacja Funicolare, z której dojedziemy na Citta Alta. Oczywiście możemy pokusić się o wejście piesze, jednakże wszystko zależy od warunków atmosferycznych, pory dnia oraz oczywiście należy pamiętać o rozłożeniu sił na kolejne dni….. . Podsumowując: Bergamo jest urokliwym, ciekawym miastem ze średniowieczną włoską starówką. Pobyt w nim zostanie na długi czas w pamięci, a nocleg w blisko 200 letnim apartamencie wzbudzał dodatkowe atrakcje.

Podsumowując: Bergamo jest urokliwym, ciekawym miastem ze średniowieczną włoską starówką. Pobyt w nim zostanie na długi czas w pamięci, a nocleg w blisko 200 letnim apartamencie wzbudzał dodatkowe atrakcje.

Mediolan

Z Bergamo przemieszczaliśmy się do Mediolanu pociągiem ( 5 euro/osoba). Po przyjeździe zaliczamy pierwszą atrakcję Milano Centrale. Jeden z największych w Europie dworców kolejowych uderza ogromem i przestrzennością. Mieści się w zabytkowym budynku, który również warto zobaczyć.

Jednak symbolem stolicy Lombardii jest katedra Duomo (Katedra Narodzin św. Marii ). Budowa tej monumentalnej wykonanej z marmuru świątyni trwała ponad 400 lat, a jej największym mecenasem był Napoleon, który właśnie tam został koronowany na króla Włoch.

Wnętrze katedry nie jest może tak bogate jakbyśmy mogli spodziewać się; wrażenie zrobiły na nas ogromne witraże, skarbiec z relikwiami św. Karola Boromeusza oraz rzeźba św. Bartłomieja obdartego ze skóry.

Za największą atrakcję świątyni uważamy jednak … dach. Widok z niego jest oszałamiający. Przy dobrej pogodzie – a taką mieliśmy – można podziwiać panoramę miasta oraz nieodległych Alp z zaśnieżonym szczytami. Możliwość zobaczenia z bliska ogromnych rzeźb, gargulców oraz okalających dach wieżyczek, z których każda ma 3-4 metrów również jest ciekawym doświadczeniem. Pozłacana 4 metrowa figura Madonny będąca najwyższym punktem świątyni dopiero z poziomu dachu jest dobrze widoczna ( z perspektywy ziemi jest po prostu złotym punkcikiem nad katedrą). Na dach dostaliśmy się pieszo pokonując ok. 200 schodów (wbrew pozorom nie jest to wielki wyczyn, a pozwolił nam zaoszczędzić kilka euro).

Cena biletu, który upoważnia do wejścia do Katedry, na dach/taras widokowy, do Muzeum Duomo, podziemi i Kościoła San Gottardo wynosi przy wjeździe windą 15 euro bilet normalny 8 euro ulgowy, a przy wejściu schodami 11-6 euro. Koszt samodzielnego biletu na taras widokowy: winda 13-7 euro, schodami 9-4,5 euro. Bilet do Katedry wraz z Muzeum Duomo 2 euro.

W bezpośrednim sąsiedztwie Duomo znajduje się kolejna ikona Mediolanu – Galeria Wiktora Emanuela, jednakże z uwagi na rezerwację biletów na „Ostatnią Wieczerzę” udaliśmy się najpierw w stronę Santa Maria Della Grazie. Pomimo, iż przepłaciliśmy za możliwość obejrzenia najsłynniejszego fresku świata ( skorzystaliśmy z opcji zakupu internetowego u pośrednika) i tak uważamy, że warto. Paleta barw zastosowanych przez Mistrza, oświetlenie przy prezentacji, specyficzny klimat stworzony w celu ochrony arcydzieła wszystko to wytwarzało niesamowitą aurę. Można jeszcze dodać, że na przeciwległej ścianie – via a vis – dzieła Leonarda da Vinci znajduje się ciekawy fresk „Ukrzyżowanie” autorstwa Giovanni Donato da Montofrano.

Kolejnym punkt zaliczamy trochę przez przypadek, a może byliśmy jeszcze pod wpływem Leonardo :-), a mianowicie Narodowe Muzeum Nauki i Technologii im. a jakże Leonarda da Vinci. W swoich zbiorach muzeum prezentuje zbiory i osiągnięcia techniczne od w. XVI do XX oraz repliki wynalazków da Vinci. Niestety jedna z największych atrakcji muzeum – zwiedzanie oryginalnej łodzi podwodnej – była niedostępna.

Zamek Sforzów to obowiązkowy punkt na naszej mapie zwiedzania. Dawna siedziba rodu Viscontich, a dopiero później Sforzów pomimo licznych zniszczeń oraz restauracji jest jednym z najpiękniejszych renesansowych dworów Włoch. Jest zamkiem w pełni słowa tego znaczeniu, gdyż posiada: olbrzymie mury z narożnymi basztami, ogromny dziedziniec oraz suchą fosę . Wewnątrz znajdują się liczne muzea (min. Sztuki Antycznej, Egipskiej, Użytkowej, Instrumentów Muzycznych oraz zbiory Pinakoteki), wraz z najsłynniejszym eksponatem – Pietą Rondiniego, ostatnim, niedokończonym dziełem Michała Anioła. Niestety nie zwiedzaliśmy wnętrz, lecz ruszyliśmy dalej. Za zamkiem znajduje się park miejski, na którego krańcu wznosi się łuk tryumfalny. My jednak podążyliśmy w stronę przeciwną.

Kierując się na Duomo ruszyliśmy pieszo Via Dante – głównym deptakiem Mediolanu. Mijane sklepy były przedsmakiem tego co zobaczyliśmy w Galerii Wiktoria Emanuel. Ekskluzywne salony największych potentatów mody tłumów raczej nie przyciągały, ale ich wystawy oraz sama galeria już i owszem. O dziwo nie mogliśmy zlokalizować na posadzce legendarnego byka (obrócenie się na pięcie na jego genitaliach podobno przynosi szczęście, chociaż prawda jest podobni inna: mediolańczycy chcieli w ten sposób zadrwić z mieszkańców nieodległego Turynu, którego symbolem jest byk). W końcu udało nam się ujawnić przyczynę jego zniknięcia – w centralnej części pasażu stawiana była właśnie choinka i ogrodzenie ją okalające częściowo zasłaniało tę słynna posadzkę. Nic straconego, następnego dnia choinka już stała i ogrodzenie zniknęło, dlatego można było pomyśleć o zapewnieniu szczęścia.

Na koniec wyczerpującego dnia mieliśmy jeszcze do zaliczenia miejsce, o którym rzadko się wspomina podczas krótkich wypadów do Mediolanu, a mianowicie Cimitero Monumentale czyli po prostu cmentarz. Z tym, że cmentarz ten jest wyjątkowy. Dojazd do niego jest bardzo prosty znajduje się w bezpośrednim sąsiedztwie linia metra M5 ( przystankiem końcowym jest San Siro), jednak z uwagi na zmęczenie, wybranie innego transportu, późną porę, etc…, po prostu pobłądziliśmy i dotarliśmy już po jego zamknięciu. Następnego dnia nadrobiliśmy zaległości i oczom naszym ukazało się okazałe wejście do świątyni, w której odnaleźliśmy grobowce min. Alessandro Manzonniego oraz Giuseppe Verdiego. Praktycznie każdy grobowiec w centralnej części cmentarza wykonany jest w innym stylu architektonicznym (odnajdujemy tam grobowce w stylu antycznym, bizantyjskim, w kształcie piramidy egipskiej, częstym motywem są posągi ludzkie naturalnych rozmiarów oraz oczywiście śmierć).

Dzień kończymy w pubie w dzielnicy Navigilio Grande korzystając z aparetivo. Co prawda szukając właściwego lokalu straciliśmy troszkę czasu ( polecana pizzeria była zamknięta, do kilku lokali wchodziliśmy lecz nie wszystko nam pasowało, szukaliśmy tradycyjnych potraw i udało się nam znaleźć taki lokal). Chcielibyśmy powiedzieć, że z oferowanego jedzenia wszystkiego spróbowaliśmy, ale mijalibyśmy się z prawdą. Cena 10 euro za niezłego drinka oraz dowolną ilość jedzenia nie była zbyt wygórowana.

Następny dzień poświęcamy na wyjazd do miejscowości Lecco nad jezioro Comook. 50 km pociągiem ( cena tradycyjnie ok. 5 euro) do malutkiego miasteczka u podnóży Alp. Przez dobrą godzinę szukamy zachwalanych widoków i w końcu udaje się. Możemy wracać do Mediolanu.

Zwiedzamy kolejno Galerie Wiktora Emanuela, Cimetro Monumentale oraz San Siro – i tutaj należałoby chwilę przystanąć. Zwieńczeniem wyjazdu do Mediolanu miała być obecność na meczu najlepiej AC Milanu, ale jak na złość w terminie, w którym byliśmy nie były rozgrywane spotkania czyli skończyło się jak zwykle :-). Na San Siro jedziemy metrem linią M5, która jak się okazuje jest w pełni zautomatyzowana (w składzie nie ma motorniczego, wrażenie robią zwłaszcza miejsca na początku składu).

Po południu ruszamy do Pinakoteki Brera, jednak nie dajemy rady zwiedzać muzeum, wchodzimy tylko na dziedziniec ( warto), odpoczywamy w ogrodzie botanicznym, gdzie pomimo grudniowej aury ujawniliśmy kilka ciekawostek przyrodniczych ( wejście do ogrodu jest darmowe, tak samo jak planetarium, w którym nie byliśmy). Na zakończenie dnia planowaliśmy zwiedzić La Scalę jednak okazało się , iż wystąpiły problemy techniczne z oświetleniem i musieliśmy przełożyć wizytę na następny dzień.

Ostatni dzień przeznaczyliśmy na leniwe spacery po Piazza del Duomo, następnie ruszyliśmy do Teatro alla Scala ( 7 euro). Gdyby nie wcześniejszy rekonesans moglibyśmy przejść obok, gdyż budynek z zewnątrz nie sprawia wrażenia, że może mieścić się w nim najsłynniejsza i najważniejsza opera na świecie. Zresztą wnętrze czyli klatka schodowa, korytarze też nie wzbudziły naszej ekscytacji, jednak sala operowa to było już to. Zwłaszcza, że podczas naszego pobytu trwały próby do jednej z najbardziej znanych oper „Madame Butterflay”. Przyległe muzeum prezentowało nam głównie rekwizyty użyte do spektakli oraz przedstawiało najsłynniejszych wykonawców. Koniec krótkiej przygody w Mediolanie nastąpił na dworcu Milano Centrale, skąd odjechaliśmy bezpośrednim autobusem ( 5 euro) na lotnisko do Bergamo.

Mediolan to nie tylko światowa stolica mody, miejsce gdzie króluje lans i szpan, ale przede wszystkim ogromna metropolia, w której każdy może znaleźć coś interesującego dla siebie. Miłym zaskoczeniem była grudniowa pogoda, było słonecznie a temperatura wahała się od 6 do 18 st. C. Kwatery mieliśmy wcześniej wykupione i o dziwo więcej zapłaciliśmy w Bergamo. Przemieszczaliśmy się głównie metrem bilet 24 h – 4,50 euro, 48 h – 8,25 euro ( przy zakupie biletów całodziennych można również korzystać z innych środków transportu publicznego).

 

No Comments

Leave a Comment